Niedziela

Quo vadis, European education? Debata w Parlamencie Europejskim o przyszłości szkoły


Wprowadzenie: ostrzeżenie przed ryzykiem


Konferencję otworzyła poseł do Parlamentu Europejskiego Małgorzata Gosiewska, zwracając uwagę, że projekt Europejskiego Obszaru Edukacji może prowadzić do osłabienia tożsamości narodowych. Podkreśliła, że edukacja to nie tylko wiedza, ale również fundament kulturowy i aksjologiczny, bez którego Europa może utracić swoje korzenie.


Fundamentalne pytania o przyszłość szkoły

W debacie udział wzięli przedstawiciele świata nauki, edukacji i polityki. Wśród zaproszonych gości i prelegentów znaleźli się m.in.: europoseł Stephen Nikola Bartulica (ECR), dr Wojciech Kozłowski, ekonomista, radca prawny Ordo Iuris Marek Puzio, działaczki społeczne i nauczycielki Grażyna Lubszczyk oraz Sylwia Kloc oraz eksperci ds. oświaty: Agnieszka Litwa- Kozłowska i Andrzej Sosnowski.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram


W swoim wystąpieniach podjęli kilka kluczowych zagadnień, które – jak się wydaje – przesądzą nie tylko o przyszłości polskiej szkoły, ale i polskiego narodu, a pośrednio również o historii Zjednoczonej Europy. Zwrócili uwagę, że edukacja włączająca, mimo atrakcyjnej nazwy, nie służy dzieciom – obniża poziom nauczania i zaciera różnice, zamiast rozwijać talenty. Pytali: co tracą dzieci pozbawione religii, etyki i literackiego kanonu? Bez tych elementów wychowujemy nie twórców, ale jedynie użytkowników świata. Ostrzegali przed groźnym podziałem na szkoły elitarne, zapewniające tożsamość i zakorzenienie, oraz szkoły zubożałe, przygotowujące jedynie posłusznych pracowników dla globalnych korporacji. Podjęli także rozmowę na temat zmian podstawy podstawowej z języka polskiego oraz skutków tzw. dobrostanu w USA.

Na konferencji obecni byli także ważni goście: Anna Zalewska, była minister edukacji narodowej i europoseł, a także europoseł Daniel Obajtek. Głos Anny Zalewskiej, b. minister edukacji nadał konferencji dodatkową rangę oraz wskazał, że sprawa przyszłości edukacji to nie tylko problem akademicki, ale także kwestia polityki państwowej i europejskiej.


Edukacja a przyszłość Europy

Konferencja „Quo vadis, European Education?” w Brukseli stała się ważnym forum wymiany poglądów i ostrzeżeń. Wystąpienia podkreślały, że edukacja nie może zostać zredukowana do narzędzia technokratycznego. To właśnie w niej tkwi siła narodów i ich zdolność do współtworzenia wspólnej Europy opartej na wartościach, a nie jedynie na procedurach i jednolitych standardach.

[ TEMATY ]

świadectwo

Anioł Stróż

Krzysztof Piasek

S. Maria Druch prowadzi rekolekcje i głosi konferencje na temat aniołów.

S. Maria Druch prowadzi rekolekcje i głosi konferencje na temat aniołów.

Historia, którą specjalnie dla was, Drodzy Czytelnicy,
dzieli się tu siostra Maria, dotyczy czasów jej dzieciństwa.
Jednak mocno utkwiła jej w pamięci i z pewnością miała
wpływ na późniejszy wybór drogi życiowej.

„Nie ma dzisiaj zakątka ziemi, nie ma człowieka ani takich
jego potrzeb, których by nie dosięgła ich (aniołów) uczynność
i opieka”. Wiecie, Drodzy Czytelnicy, kto jest autorem
tych słów? Wypowiedział je nieco już dziś zapomniany
arcybiskup mohylewski Wincenty Kluczyński, który założył
w Wilnie (w 1889 r.) żeńskie bezhabitowe zgromadzenie
zakonne – Siostry od Aniołów. Wspominam o tym nie
bez powodu, bo autorką kolejnego świadectwa jest siostra
Maria Druch z tego właśnie anielskiego zgromadzenia.
Historia, którą specjalnie dla was, Drodzy Czytelnicy,
dzieli się tu siostra Maria, dotyczy czasów jej dzieciństwa.
Jednak mocno utkwiła jej w pamięci i z pewnością miała
wpływ na późniejszy wybór drogi życiowej. Oddajemy zatem
jej głos.
„Miałam wtedy 13 lat. Spędzałam ferie zimowe u wujka.
Jego dom był położony nieopodal żwirowni. Latem kąpaliśmy
się w zalanych wykopach. Trzeba było uważać, ponieważ
już dwa metry od brzegu było tak głęboko, że nie
dało się złapać gruntu pod stopami. Zimą było to doskonałe
miejsce na spacery. Woda zamarzała, lód był bardzo
gruby, rybacy łowili ryby w przeręblach. Czułam się
tam bardzo bezpiecznie. W czasie jednego z takich moich
spacerów obeszłam dookoła wysepkę i znalazłam się
w zatoce, gdzie temperatura musiała być wyższa. Nagle
usłyszałam dźwięk… trtttttt. Zorientowałam się, że lód
pode mną pęka. Nie znałam wtedy zasady, że powinno
się położyć i wyczołgać z zagrożonego miejsca. Wpadłam
w panikę. Zrobiłam rzecz najgorszą z możliwych.
Zaczęłam szybko biec do oddalonego o około dziesięć
metrów brzegu. Lód pode mną się nie łamał, ale był rozmokły
i czułam, że im bliżej jestem celu, tym moje stopy
coraz głębiej się w niego zapadają.
Kiedy ostatecznie dotarłam do brzegu, serce chciało
ze mnie wyskoczyć. Byłam w szoku. Dopiero po dłuższej
chwili dotarło do mnie, co się wydarzyło. Według zasad
fizyki powinnam znajdować się w wodzie. Nie miałam
prawa dobiec do brzegu po rozmokłym lodzie, naciskając
na niego tak mocno. Wiem też, jak tam było głęboko –
nie biegłam po dnie pokrytym lodem. Pode mną były wielometrowe
otchłanie. Wtedy uznałam to za przypadek,
szczęście.

CZYTAJ DALEJ

source
źródło: Niedziela.pl