W ostatnim czasie doszło do serii ataków na działaczy pro-life, którzy protestują przeciwko działalności tzw. przychodni aborcyjnej na ul. Wiejskiej – wskazuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina. Jak relacjonuje, podczas jednego z ataków kobieta podeszła z wiaderkiem i wylała bliżej niezidentyfikowaną lepką ciecz na wolontariuszy. – Została zatrzymana przez policję, ale… bardzo szybko zwolniona! Natomiast mężczyzna, który był z tą kobietą, pobił pikietujące dziewczyny – wybrał moment ataku, kiedy były same, bez chłopaków w pobliżu. Jedną popchnął, drugą uderzył w twarz i rozbił jej wargę. Inny mężczyzna wparował w zgromadzenie, przewrócił stolik i niszczył sprzęt – wylicza Krzysztof Kasprzak. – Mamy do czynienia z bezprawiem w AboTaku i bezprawiem na ulicy – ocenia.
Inny mężczyzna wparował w zgromadzenie, przewrócił stolik i rozwalał sprzęt.
Aborcyjny Dream Team od dawna szczuje na obrońców życia, którzy demonstrują pod Abotakiem. Choć Fundacja Życie i Rodzina protestuje przeciwko zabijaniu nienarodzonych całkowicie pokojowo i legalnie, ADT nazywa ich „terrorystami” i próbuje wymóc na władzach Warszawy, aby wokół pseudoprzychodni została stworzona tzw. strefa buforowa. Chodzi o obszar objęty zakazem zgromadzeń o charakterze prolife – na wzór Anglii, Szkocji czy niektórych stanów USA.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
source
źródło: Niedziela.pl