Niedziela

W ciemnej dolinie

Wojciech Dudkiewicz: W książce Odwaga zaufania ciemności odwołuje się Ojciec do kryzysu depresyjnego, który przeżył wiele lat temu. Skąd się takie kryzysy biorą, skąd się wziął u Ojca?

Ks. Przemysław Wysogląd: Nie ma jednego, prostego wytłumaczenia. Nie da się z całą pewnością stwierdzić, co konkretnie, jakie zdarzenie spowodowało u kogoś depresję. Lubię podkreślać, że człowiek jest jednością ciała, duszy i ducha, a depresja jest chorobą, która dotyka wszystkich tych trzech aspektów bycia człowiekiem. Początków depresji u siebie doszukuję się w zamiłowaniu do smutku: zawsze, odkąd pamiętam, ulegałem mu, znajdowałem w nim jakąś przyjemność. W końcu obcowanie ze smutkiem zaczęło się przekształcać w depresję.

Od smutku do depresji. Jak to możliwe?

Smutek jest doświadczeniem, które dotyka wszystkich, a niektórych uzależnia. Bo my lubimy coś czuć; jeżeli ktoś jest niezdolny do odczuwania radości, sięga po to, co jest w stanie odczuwać, choćby właśnie smutek. W smutku można się pogrążyć i wpaść w spiralę, która prowadzi coraz głębiej w wir depresji. To był początek: zbyt długo próbowałem rozwiązać problem własnymi siłami, sądząc, że sam mogę wyjść z trudności pojawiających się w moim życiu. To się nie udawało, coraz bardziej pogłębiało się poczucie winy. A poczucie winy jest czymś, czym depresja się karmi, i jest nasilającym się objawem tej choroby.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Program nauczania, rodzice, trudna młodzież, upadek etosu zawodu, niskie wynagrodzenia? Co naprawdę martwi przeciętnego polskiego nauczyciela?

Katarzyna Dziedzic, nauczycielka języka polskiego: W ciągu 20 lat pracy spotykałam się z wieloma dylematami i bolączkami, które dotyczyły środowiska nauczycieli, w tym mnie samej. Szczególnie trudne do udźwignięcia wydają mi się brak zaufania do pracy i intencji nauczyciela ze strony instytucji nadzorujących przebieg edukacji oraz roszczeniowość rodziców. Założenie, że nauczyciel nie wie, co ma robić, albo nie chce dobrze dla swoich uczniów, jest – w moim odczuciu – nadinterpretacją praw i obowiązków ucznia względem procesu edukacji. Wyjątkowo przykre jest dla każdego nauczyciela poddawanie analizie jego intencji i kroków bez weryfikacji wkładu ucznia w naukę. Rodzice z łatwością rzucają oskarżenia, ale nie weryfikują swoich obowiązków, do których należą m.in. dopilnowanie frekwencji dziecka w szkole czy jego postępów w nauce przez pracę w domu, która jest konieczna do utrwalenia wiedzy i wypracowania umiejętności. Jako osoba, która bardzo lubi swój zawód i traktuje go jako życiowe powołanie, przyznaję, że te bolączki najczęściej prowadzą mnie ku myśli o zmianie profesji…

CZYTAJ DALEJ

source
źródło: Niedziela.pl