Niedziela

Świadectwo: ma 93 lata i adoruje Najświętszy Sakrament co tydzień od 63 lat


Papież Jan XXIII otworzył Sobór Watykański II zaledwie 21 dni wcześniej. Oznacza to, że dziewięćdziesięciolatek poświęcił na adorację ponad 3276 godzin.


To dobre dla duszy – powiedział Angerer – piękny sposób, aby rozmawiać z Bogiem bez zakłóceń.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Rok przed wprowadzeniem adoracji wieczystej mieliśmy adoracje od 9:00 do 18:00 – wspominał.

Grupa mężczyzn postanowiła, że ​​będziemy adorować w godzinach nocnych. Potem chodziliśmy dwójkami po okolicy, zapraszając ludzi do zapisów na adorację. Niektórzy chcieli mieć czas do namysłu, a my wracaliśmy, żeby się z nimi ponownie spotkać. Mieliśmy trzy osoby na godzinę.

Od tamtej pory zmarło wiele osób – kontynuował – teraz mamy jedną lub dwie osoby na godzinę, a niektórzy modlą się przez półtorej godziny, żeby jakoś to funkcjonowało.

Jakieś pięć lat temu musiałem przestać jeździć nocą, więc przerzuciłem się na sobotnie poranki – wyjaśnił. Mogę powiedzieć jak wielkim błogosławieństwem są godziny nocne – bo szczerze mówiąc, następnego dnia miałem więcej energii – dodaje.

National Catholic Register

John Angerer

John Angerer

Siła, którą czerpie z modlitwy, dawała mu się we znaki w trudnych chwilach. Np. wtedy, kiedy jego 45-letni syn wrócił z kąpieli w morzu, doznał zawału serca i zmarł na plaży.

Jego żona, Letty, zmarła dwa lata temu, po 68 latach małżeństwa; lata wcześniej została ranna w ataku kradzieży samochodu. Czasami szedłem na Godzinę Świętą z ciężkim sercem, ale Bóg pomagał mi to przetrwać – wspominał Angerer. Jedną z rzeczy, o które modlił się podczas adoracji, było nawrócenie Letty. Po dwudziestu latach małżeństwa tak się stało – a potem ona również zapisała się na Godzinę Świętą.

Nawet pandemia w 2020 roku nie powstrzymała modlitw.


Podczas pandemii COVID-19 nie zamknęliśmy kaplicy – powiedział.

Ludzie chcieli być w obecności Naszego Pana, ponieważ nie było Mszy Świętej, więc nie było problemu z zapełnieniem miejsc. Nasz proboszcz musiał mówić ludziom, żeby nie przychodzili, jeśli się nie zapisali, żeby w kościele nie było zbyt wielu ludzi. W tamtym czasie nie mogliśmy spowiadać się ani przyjmować Eucharystii, ale możliwość siedzenia z Naszym Panem była darem od Boga – podsumowuje John Angerer.

source
źródło: Niedziela.pl